Skocz do zawartości

Serwis Forum Prawne.org używa plików cookies. Więcej informacji o plikach cookies znajdziesz w Polityka Prywatności. Aby usunąć tą informację naciśnij przycisk po prawej:    OK
OK

Zdjęcie

Kolizja drogowa(fikcyjna),wyrok sadu i odwolanie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
3 odpowiedzi w tym temacie
#1 Livia123
Livia123
  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 25 wrzesień 2012 - 16:21

Witam Forumowiczow,

chcialabym przedstawic sprawe kolizji drogowej i poradzic sie na forum, co mozna w tej sprawie zrobic i jak to mozliwe, zeby w panstwie prawa mial miejsce taki cyrk.
No wiec do tej pseudo-kolizji doszlo miedzy dwoma pojazdami nazwijmy je pojazd A i B na skrzyzowaniu. Pojazd A znajduje sie na pasie dla lewoskretow w kierunku A, pojazd B znajduje sie rowniez na pasie dla lewoskretow jako pojazd drugi na pasie w kierunku przeciwnym. Pojazd A w tym miejscu wykonuje manerw zawracania(dozwolony w tym miejscu), poniewaz dwa pasy do jazdy prosto sa puste, w tym samym momencie pojazd B, ktory do tej pory znajduje sie na pasie sluzacym wylacznie do skretu w lewo, wykonuje manewr bez wlaczenia kierunkowskazu/na skrzyzowaniu i zmienia pas na ten do jazdy prosto, jadac prosto na pojazd A i gwaltownie hamuje i trabi. Po tym wysiada pasazer pojazdu B i stwierdza, ze pojazd A wymusil pierwszenstwo i uszkodzil jego pojazd. Teraz bedzie jeszcze weselej: w tym miejscu znajduje sie kraweznik, ktory jest moze o 0,5 cm wyzszy od samej jezdni, wiec prawie zaden, okazuje sie jednak ze pojazd B ma skrzywiona felge, oberwany przedni zderzak i peknieta szybe przednia na wysokosci wycieraczki. Na pojezdzie A nie ma zadnych sladow, gdyz nie doszlo do fizycznego zetkniecia pojazdow jak mniema kierowca pojazdu B. Nagle z parkingu znajdujacego sie nieopodal sklepu podchodza swiadkowie, ktorzy poswiadczaja kierowcy B jego wersje. Kierowca B wykonuje telefon na policje w celu zgloszenia zdarzenia. Kiedy po 30 minutach nadal nie ma policji na miejscu zdarzenia, kierowca pojazdu A dzwoni na policje, by dowiedziec sie gdzie jest policja, do zdarzenia sprzed pol godziny, na co dostaje odpowiedz, ze zadnego zgloszenia nie bylo, ale jesli ktos zglaszal to trzeba czekac, niecale 10 minut pozniej podjezdza drogowka (dwoch policjantow). Kierowca pojazdu B przedstawia swoja wersje zdarzen, policjant 1 przekazuje kierowcy A informacje, ze wymusil pierwszenstwo i za to jest kara pieniezna taka i punkty takie i lepiej bedzie jak zaplaci, bo jak sprawa pojdzie do sadu, to wyjdzie to drozej. Na to kierowca pojazdu A informuje policjanta 1, ze zdarzenie mialo inny przebieg i to kierowca pojazdu B doprowadzil do kolizji/czy jak to nazwac, bo do zetkniecia pojazdow nie doszlo a wykonal niedozwolony manewr jadac prosto z pasa sluzacego do skretu w lewo. Odpowiedz policjanta: " Moge go najwyzej ukarac mandatem karnym", po czym kaze kierowcy pojazdu A wsiasc do swojego pojazdu, idzie do radiowozu w ktorym jest policjant 2, ktory caly czas siedzi w pojezdzie (uwaga: bo pada). W pojedzie policjant 1 wykonuje telefon (jak twierdzi do komendanta drogowki), przekazuje kierowcy A, ze w porozumieniu z komendantem uznaje wine kierowcy A i pyta, czy ten przyznaje sie do winy. Sporzadza protokol, w ktorym jest adnotacja, ze kierowca A odmawia przyjecia mandatu oraz nie przyznaje sie do winy oraz ze sprawa bedzie skierowana do sadu. Strony podpisuja protokol i rozjezdzaja sie kazdy w swoja strone. W tym momencie wypada zauwazyc, jakich haniebnych zaniedban dokonuje policja znajdujaca sie na miejscu:
1. wysluchuje tylko wersji kierowcy B, uwagi kierowcy A zbywa jak powyzej jednym zdaniem, ale nie uwzglednia tego w dalszym przebiegu akcji i radzi (?) kierowcy A przyznac sie i zaplacic, bo tak bedzie taniej (!?)
2. nie przeprowadza badania alkomatem zadnego z kierowcow, jak rowniez swiadkow, co jest sprecyzowane paragrafami
3. nie wykonuje ani zdjec ani pomiarow z miejsca wypadku (jedyne co ma to dlugopis i formularz, na ktorego odwrocie rysuje jakis szkic, co jak sie pozniej podczas rozprawy okazuje podobno nie mialo miejsca-zniknal protokol i policjant zeznaje przed sadem, ze takiego dokumentu nie bylo)
4. jak juz wczesniej wspomnialam pojazd B ma uszkodzona przednia szybe na dlugosc wycieraczki, mimo to nie zostaje mu odebrany dowod rejestracyjny, odjezdza wlasnym pojazdem z miejsca pseudo-kolizji, mimo ze powinien byc odwieziony w takim stanie na lawecie.

Po pewnym czasie odbywa sie rozprawa przed sadem, wszystkie zaniedbania ze strony policji jak i zakwestionowanie oskarzenia o winie kierowcy A w oparci o prawo fizyki cialo A oddzialowuje na cialo B, wiec jak jest mozliwe, ze na pojezdzie A nie ma nawet rysy a pojazd B ma skrzywiona felge, oderwany zderzak i peknieta szybe-kierowca A przedstawia nawet dokument ekspertyzy wykonanej przez rzeczoznawce, ktory stwierdza ze w tych miejscach gdzie mialo rzekomo dojsc do kontaktu fizycznego pojazdu nie ma zadnych uwag i pojazd znajduje sie w idealnym stanie, bez sladow naprawczych, szpachtlu czy czego tam jeszcze...Kierowca pojazdu A wnosi o sprawdzenie billingow polaczen telefonicznych , w celu sprawdzenia z kim telefonowal kierowca pojazdu B, bo za potwierdzeniem policji i strazy pozarnej do nich zgloszenie zadne nie dotarlo jak twierdzil kierowca pojazdu B (ten dalej przystaje przy swoim, ze zglaszal to na policje). Ten fakt jest rowniez w pelni ignorowany. Sad odwoluje rozprawe na termin pozniejszy w celu powolania na swiadkow policjantow, ktorzy byli tego dnia na miejscu. Okazuje sie, ze policjant 2 w ogole nie zostaje powolany w charakterze swiadka badz jak mniemam nie chce miec dla swojego spokoju ze sprawa nic do czynienia ( bo czy nie po to policja na calym swiecie wystepuje w takich sprawach w duecie, wlasnie po to by poswiadczyc zeznania drugiego, zeby w takich sytuacjach byl drugi swiadek?). Policjant 1 jest pouczany przez sad na jakie paragrafy ma sie powolywac, na wiekszosc pytan odpowiada "nie wiem". "nie pamietam","nie przypominam sobie",nie widzialem"....i ktos taki wystepuje w charakterze swiadka. Szczyt gory lodowej policjant zeznaje przed sadem, ze zadnego dokumentu nie ma (chodzilo o podpisany protokol) i ogolnie nie wnosi nic do sprawy, sad na calej linii ignoruje fakty swiadczace o haniebnych zaniedbaniach policji. Do tego policjant 1 wchodzi na sale rozpraw z bronia jako swiadek (czy mialo to sluzyc zastraszeniu swiadka, czy mialo zrobic wrazenie?). Ja rozumiem, ze w przypadkach gdzie rozprawa ma miejsce z udzialem mordercow lub innych typow spod ciemnej gwiazdy ochrona sadowa musi miec bron i moze generalnie miec bron, bo przeciez w razie potrzeby kamieniami rzucac nie bedzie, ale czy w tej sytuacji jest to dopuszczalne? Konczy sie rozprawa podczas ktorej i policja i kierowca B sie oficjalnie nie znaja. Po rozprawie kierowca B podchodzi do radiowozu, ktorym odbierany jest policjant swiadek z rozprawy i mowi do siedzacych w radiowozie "gosciu ma na..bane"...ja nie wiem gdzie i kto, ale jesli kogos oficjalnie nie znam to w takie poufalosci z policja sie nie bawie, czyz nie?
Dwa tygodnie pozniej ogloszenie wyroku: kierowca A mimo powyzszych uchybien ze strony policji, mimo przedstawianych faktow zostaje uznany winnym i oczywiscie odwoluje sie od wyroku. Jak sie sprawa dalej potoczy-jeszcze nie wiadomo, ale ja chcialabym Was zapytac, czy ktos mial juz takie doswiadczenia, co mozna w tej sytuacji zrobic i czy to nie jest sprawa dla reportera, telewizji i prokuratury?
Przeciez to sie w glowie nie miesci, jakie cyrki odgrywaja sie pod otoczka prawa i praworzadnosci w tym panstwie. Czy ktos sie orientuje jakie dalsze kroki moze podjac kierowca

#2 Prawne.org
Prawne.org
  • Administrator
  • 11835 postów
  • LokalizacjaSzczytno

Napisano 25 wrzesień 2012 - 20:51

Trudno się odnieść do wszystkich okoliczności sprawy - bo wiele z zarzutów, które Pan podnosi nie jest żadnym uchybieniem ani policji ani sądu.
Policjanci, którzy przyjeżdżają na zgłoszenie do kolizji nie posiadają żadnego specjalistycznego sprzętu i normą jest, że w takim wypadku spisuje się notatkę urzędową z przebiegu zdarzenia. W notatce policjant powinien opisać wersję jednego i drugiego uczestnika oraz podjęte kroki (w cudzysłowie - ustalenie winy jednego ze sprawców). Ewentualny szkic miejsca kolizji o ile był sporządzany mógł być sporządzony w notatniku służbowym funkcjonariusza. Trzeba było wnioskować o taki notatnik - bo to co innego niż notatka służbowa.

Policjant - mimo, że świadek ma prawo posiadać przy sobie broń - bo wynika to ustawy o policji. Ma on ustawowe prawo posiadania broni. Inna kwestia, że wejście na salę rozpraw z bronią winno poprzedzać zarządzenie sędziego zezwalające mu na pobyt na sali rozpraw z bronią. W praktyce nie spotkałem się żeby ktoś taką zgodę wydawał - a wielokrotnie słuchani policjanci byli w pełnym umundurowani i uzbrojeni.

Co do dalszych pytań - skoro została wniesiona apelację proszę cierpliwie czekać na jej wynik. Skoro okoliczności zdarzenia budzą wątpliwości - tzn. wymagają wiedzy specjalnej do oceny tego kto naruszył przepisy oraz czyje zachowanie było nieprawidłowe - to sąd powinien powołać biegłego z zakresu wypadków drogowych.

#3 Livia123
Livia123
  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 25 wrzesień 2012 - 22:44

Dziekuje za odpowiedz i musze uzupelnic swoj wczesniejszy post o fakt, ze radiowoz, ktory przyjechal na wezwanie byl pojazdem posiadajacym videorejestrator tzn. istniala mozliwosc nagrania, wiec w XXI wieku nie tylko dlugopis i kartka sa na wyposazeniu policji. W sadzie odnotowano, ze pojazd policyjny posiadal videorejestrator, ale ten nie zostal wlaczony. Zaginiony dokument, o ktorym mowa nie byl notatnikiem funkcjonariusza tylko protokolem podpisanym przez uczestnikow zdarzenia, ktorego istnienie zostalo zakwestionowane przez policjanta, ktory go sporzadzal. Wiec suma sumaru cala rozprawa opiera sie o domniemania, jeden szkic w wykonaniu policjanta,na ktorym zaznaczyl X-ami miejsca uszkodzen pojazdu B i wielu "nie wiem", "nie pamietam" i "nie przypominam sobie". Dlatego wlasnie zastanawia mnie jak takie uzasadnienia, nijakie dowody moga sklaniac sad do podjecia takiego wyroku. A co do bieglego z zakresu wypadkow, nie bylo go ani na dwoch rozprawach ani nikt o jego istnieniu nie wspominal a po otrzymaniu odpisu z przebiegu rozpraw kierowca pojazdu A mogl przeczytac, ze takowy biegly bral udzial w rozprawie. Prosze powiedziec, czy wnoszac apelacje, mozna tez poprosic o powolanie bieglego z zakresu wypadkow drogowych, czy sad apelacyjny bedzie sie odnosil wylacznie do opinii bieglego z sadu pierwszej instancji ( a ta jest w przekonaniu kierowcy pojazdu A tak samo watpliwa jak caly dotychczasowy przebieg sprawy)?
Dziekuje z gory.

#4 Prawne.org
Prawne.org
  • Administrator
  • 11835 postów
  • LokalizacjaSzczytno

Napisano 27 wrzesień 2012 - 17:03

Biegły nie musiał być na sali rozpraw - biegły co do zasady składa pisemną opinię do akt sprawy, a interesem zainteresowanego było aby zapoznać się z aktami sprawy i zobaczyć co ustalił biegły.





Podobne problemy prawne: Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Yandex.Metrica